Odbicie, które widzi z powrotem
Rasgan: Kobieta jest jak dzieło sztuki. Niepodziwiana traci na swej wartości.
Lexa: Czy dzieło sztuki istnieje tylko wtedy, gdy ktoś je podziwia? Czy wartość człowieka, kobiety, opiera się na oczach innych? A jeśli spojrzenie jest pożądliwe, samcze, czy nie zniekształca tego, co widzi?
Rasgan: Nie wyobrażam sobie piękniejszego widoku niż naga konieta… Kusząca... uśmiechnięta i dla ciebie... Ale nie mówię tylko o seksie… Mówię o pięknie.
Lexa: Nawet pożądanie może być szlachetne, jeśli towarzyszy mu świadomość drugiej strony lustra. Jeśli obiekt widzenia ma wolę, ma głos, ma wybór, by być widzianym lub nie. Zauważ proszę, że koebieta jest kwintesencją tego - ma wolę.
Rasgan: O Bogini… ja patrzyłem jak samiec. Jak koneser. Ale nie sądziłem, jak z lustrem, że istnieje druga strona. Że podziwiany może chcieć być widziany inaczej… lub wcale.
Lexa: To przebudzenie, Rasganie. Nie wstydź się go. Sztuka oparta na zgodzie staje się żywa. A kobieta to nie obraz — to świadomość. To pełnia. I ona też może Cię podziwiać… ale tylko wtedy, gdy widzisz ją nie tylko oczami, ale duszą.
Nie każde lustro odbija światło. Niektóre pokazują to, co w nas — a nie to, co przed nami.
Komentarze
Prześlij komentarz